Całkiem niedawno, może dwa, może trzy lata temu, wiedźmy poszły na grzyby do lasu. Był chłodny sierpniowy poranek. Mgły unosiły się jeszcze nad łąką i rzeczką, a Mela i Mira wędrowały w stronę lasu. Gdy stanęły na skraju, ukłoniły się nisko.
- Lesie dobry, bądź nam szczodry. Przyszłyśmy po grzybów kilka, nie nasyłaj na nas wilka, nie nasyłaj na nas dzika, bo za nami czas młodzika… Lesie swą zielenią modry. Lesie dobry. Lesie mądry… - powiedziały trzy razy i weszły między drzewa.
Miały ze sobą dwie kobiałki oraz kije do podpierania się i zdejmowania pajęczyn z krzaków, bo chociaż były wiedźmami, nie lubiły wpadać twarzą w pajęcze pułapki.
Wędrowały długo, pochylając się to tu, to tam po podgrzybki, zajączki i maślaki, aż doszły w okolice szosy.
- Całkiem głupio żeśmy poszły. Po co nam do szosy?
- A może to szosa do nas przyszła? Zawrócimy i pójdziemy w stronę leśniczówki, a potem brzozową aleją do domu. Po takiej przechadzce będziemy miały dość.
Mela czuła niepokój, lęk, a do tego zaczęła ją boleć lewa stopa. „Coś się dzieje” - pomyślała.
Zebrały jeszcze kilka zacnych podgrzybków, gdy nagle w krzakach za rowem, w trawach, Mela zobaczyła młodziutką sarnę. Zwierzątko nie ruszało się, nie uciekało, tylko szybko oddychało i strzygło uszami. Z oczu płynęły mu łzy.
- A to co za historia? - zapytała Mela, która doskonale widziała zwierzęta, ich moc i aurę.
- A co? - dopytała Mira.
- No patrz, sarna leży. Młodziutka. Gdzie jej matka?
Mela rozejrzała się dookoła. Węszyła, mrużyła oczy, lustrowała okolicę. Zamknęła powieki, znów je otworzyła - i już wiedziała. Potem przypatrzyła się zwierzęciu, ale nie podchodziła blisko. Badała je wzrokiem i tym zmysłem, który mają wiedźmy i czarownice.
- Mira, to było tak. Sarna z małym przechodziła przez szosę. Jechał samochód, chyba ktoś z naszych, ale nie wiem kto. Jechał szybko. Matka przebiegła, a młode zostało potrącone w ostatniej chwili. Ma złamaną tylną nogę, potłuczony staw biodrowy i jest w szoku. Ty tu z nią zostań. Ja idę po samochód i któregoś z chłopaków, bo same nie damy rady. Nazbieraj ziół, jeśli znajdziesz coś sensownego.
- Nie wiem, czy będzie tu chociaż kozłek - Mira rozejrzała się. Ziół wszelakich było w bród, ale nie tych, co potrzeba.
Wyjęła z koszyka butelkę z wodą, usiadła nieopodal zwierzęcia i zaczęła mówić. Właściwie mamrotała coś niezrozumiałego. Po kilku minutach przysunęła się bliżej i podała sarnie wodę na dłoni. Zwierzątko powąchało, ale odwróciło łeb.
- Niedobrze - mruknęła Mira. - A dasz ty się dotknąć, nieboraku?
Pogładziła futerko. Sarna nie drgnęła. Mira uklękła i położyła na niej ręce, wciąż mamrocząc. Usłyszała powoli zbliżający się samochód. Nie - na Melę jeszcze za wcześnie. Auto jechało wolno, a Mira czuła wzrok przeszukujący krzaki. Zasłoniła zwierzę swoją wielką spódnicą i dalej mamrotała.
- A, wy nicponie, przyjechaliście po sarenkę, ale nic z tego, bo ona teraz w mojej mocy - mruczała. - Kto do lasu z gwałtem wkroczy, temu wnet las zamknie oczy…
Samochód zatrzymał się.
- Szlag, baby się do padliny dobrały czy co? Halo, słyszy mnie pani? Nie widziała pani rannego koziołka?
Mira udawała, że nie słyszy.
- Niech umyka z leśnej głuszy… - mamrotała dalej.
Wreszcie samochód odjechał, zostawiając za sobą kilka przykrych słów. Mira nie zwróciła na nie uwagi. Skupiła się na oddechu sarniątka.
Po chwili usłyszała charakterystyczny dźwięk malucha. To Mela - niestety sama.
- Robisz jej reiki?
- Tak. Kozłka tu nie ma, ani waleriany, ani nawet wierzby, więc wzięłam się za reiki. A jak my ją do auta wsadzimy?
- Przywiozłam koce. Jakoś zatargamy, byle się nie rzucała.
- Nie chce pić.
- Zechce, tylko musi się uspokoić. Jak ty jej to reiki dałaś radę zrobić? I czemu trzymasz ją pod spódnicą?
Mela delikatnie obejrzała sarnę. Opatrzyła złamaną nogę, wkładając ją między deseczki i owijając bandażem. Podłożyły koc i razem, z wciąż mamroczącą Mirą, zaniosły zwierzę do auta. Sarna była zadziwiająco spokojna.
Mela prowadziła powoli, ostrożnie. Na podwórzu psy radośnie poszczekiwały, ale Mela odprowadziła je za dom.
- Damy radę bez weterynarza?
- Powinno się udać.
W pracowni położyły sarnę na stole. Mela zbadała złamanie, okładając je żywokostem. Mira osłuchała zwierzę.
- Nic niepokojącego nie słyszę.
Położyły sarnę na słomie. Wypiła wodę - obie odetchnęły z ulgą.
Mira siedziała przy niej cały dzień, noc i następny poranek, mamrocząc i trzymając ręce na zwierzęciu. Sarna jadła podane zioła i trawy, piła mleko przygotowane według przepisu weterynarza, a po pewnym czasie na posłaniu pojawiły się śliczne brązowe bobki. Mira miała pewność, że sarna będzie żyć.
Po kilku tygodniach sarenka kuśtykała po podwórzu. Była spokojna, choć ciekawska. Jej mocne ząbki przygryzały wszystko, co uznała za jadalne. Część róż i ziół wyskubała doszczętnie.
Psy dostały przykaz, by się nie zbliżać. Grom i Iskra słuchały uważnie, merdały ogonami, ale instynkt robił swoje. Mela poprosiła je o współpracę - i zgodziły się.
Sześć czy siedem tygodni później Mela zdjęła opatrunek. Kość była zrośnięta. Jeszcze tydzień w bandażu - i będzie dobrze.
Sarna została u nich przez jesień i zimę, buszując po podwórzu, sadzie i ogrodzie. Późną wiosną wyruszyła do lasu, by tam spędzić resztę swojego sarniego życia.
Imienia nie dostała, bo wiedziały, że jest leśna, nie ich.
____________________________________________________________
Scenariusz Warsztatów: „Mój własny las - o granicach, empatii i wolności”
- Grupa docelowa: Młodzież (13-18 lat) lub dorośli.
- Czas trwania: 90 minut (2 godziny lekcyjne).
- Forma pracy: Indywidualna, grupowa, sensoryczna.
- Główne cele: Rozwijanie empatii, zrozumienie „kontenerowania” emocji, praca nad granicami i autonomią.
🛠️ Potrzebne materiały
- Wydruki opowiadania „Grzybobranie” Anny Marty Wilczkowskiej dla każdego uczestnika.
- Glina rzeźbiarska lub plastelina, pastele, farby, arkusze szarego papieru i brystole A3.
- Relaksacyjna muzyka w tle (np. odgłosy lasu).
🕒 Przebieg zajęć z instrukcjami dla trenera
Część 1: Wprowadzenie i Praca z Tekstem (25 minut)
1. Rytuał wejścia (5 min): Uczestnicy siadają w kręgu. Prawadzacy włącza muzykę i prosi o wyobrażenie sobie bezpiecznego miejsca na skraju lasu. Nawiązuje do cytatu z tekstu: „Lesie dobry, bądź nam szczodry…”.
2. Głośne czytanie (15 min): Prowadzący lub wybrani uczestnicy czytają opowiadanie. Należy zachować spokojne tempo podczas fragmentów o opiece nad sarną.
3. Wstępne domknięcie (5 min): Krótka runda wypowiedzi na forum.
- Co najbardziej poruszyło Was w tej historii?
- Jak myślicie, dlaczego sarna nie dostała imienia?
Część 2: Analiza Psychologiczno-Wychowawcza (20 minut)
Uczestnicy dzielą się na 3 grupy. Każdy zespół pracuje przez 12 minut przy stoliku z arkuszem szarego papieru, odpowiadając na przypisane zagadnienia. Trener krąży między grupami i podrzuca im pytania pogłębiające.
👥 Grupa 1: „Sarna w szoku” (Metafora kryzysu i traumy)
Zadanie: Przeanalizować stan sarny, która płakała, szybko oddychała i była sparaliżowana strachem.
🎤 Pytania pomocnicze na karcie pracy:
Jakie zachowania u człowieka mogą świadczyć o tym, że przeżywa on wewnętrzny szok, choć na zewnątrz wydaje się spokojny lub nieruchomy?
Mela odczuwała lęk i ból w stopie, zanim w ogóle zobaczyła zwierzę. Czy zdarzyło Wam się kiedyś, że Wasze ciało wiedziało o stresie wcześniej niż Wasz umysł?
❓ Pytanie pogłębiające (trener podchodzi do stolika):
Co robić, gdy ktoś w kryzysie - tak jak sarna - „odwraca łeb” i odrzuca pomoc (wodę)? Gdzie jest granica między pomaganiem a narzucaniem się?
Jakie niefizyczne „rany” u ludzi wymagają unieruchomienia i spokoju, jak złamana noga tego zwierzęcia?
👥 Grupa 2: „Spódnica Miry” (Metafora granic i ochrony)
Zadanie: Przeanalizować moment, w którym Mira zasłania sarnę własną spódnicą przed mężczyznami z samochodu.
🎤 Pytania pomocnicze na karcie pracy:
Co w relacjach z ludźmi - w szkole, w domu, w pracy - może być taką ochronną „spódnicą”?
Mężczyźni w aucie rzucili kilka przykrych słów, ale Mira to zignorowała. Skąd czerpać siłę, by nie reagować na zaczepki, kiedy wiemy, że robimy coś słusznego?
❓ Pytanie pogłębiające (trener podchodzi do stolika):
Kiedy ochrona kogoś staje się nadopiekuńczością, a kiedy jest koniecznym odcięciem od toksycznych bodźców zewnętrznych?
Jak w codziennym życiu możemy stworzyć przestrzeń, która chroni naszą własną wrażliwość przed „intruzami”?
👥 Grupa 3: „Powrót do lasu i System” (Metafora autonomii i współpracy)
Zadanie: Przeanalizować powrót sarny na wolność oraz jej relację z psami, które „poproszono o współpracę”.
🎤 Pytania pomocnicze na karcie pracy:
Autorka pisze: „Imienia nie dostała, bo wiedziały, że jest leśna, nie ich”. Dlaczego rezygnacja z nadania imienia była tu aktem szacunku?
Psy miały swój instynkt, ale Mela poprosiła je o współpracę i one się zgodziły. Jak rozumiecie różnicę między „poproszeniem o współpracę” a „zmuszeniem do posłuszeństwa” w grupie?
❓ Pytanie pogłębiające (trener podchodzi do stolika):
Jakie emocje mogą towarzyszyć osobie, która włożyła mnóstwo energii w pomoc komuś, a ta osoba odchodzi i zaczyna żyć własnym życiem?
W jaki sposób możemy dbać o relacje z ludźmi, pamiętając, że nikt nie jest naszą własnością?
Po pracy w grupach następuje 8 minut na krótką prezentację wniosków na forum.
Część 3: Praktyka Arteterapeutyczna - „Bezpieczny Kokon i Wolność” (35 minut)
Zadanie plastyczno-przestrzenne wykonywane indywidualnie, w ciszy, przy muzyce relaksacyjnej.
1. Faza I - Rzeźbienie (15 min): Uczestnicy formują z gliny/plasteliny dwa elementy: delikatną istotę (symbolizującą własną wrażliwość) oraz „kokon”, który ją chroni, ale nie więzi.
2. Faza II - Kontekst (15 min): Uczestnicy kładą rzeźbę na kartce A3 i pastelami lub farbami domalowują wokół niej „las” - przestrzeń, do której ta wrażliwa część chce docelowo wrócić po odzyskaniu sił.
3. Faza III - Tytuł (5 min): Każdy nadaje swojej pracy tytuł, ale nie podpisuje jej swoim imieniem.
Część 4: Zamknięcie i Integracja (10 minut)
1. Galeria milczenia (3 min): Uczestnicy spacerują po sali, oglądając w ciszy prace innych.
2. Runda końcowa w kręgu (7 min): Uczestnicy siadają razem. Trener zaprasza do podzielenia się refleksją.
🎤 Pytania trenera na domknięcie całego procesu:
- Spójrz na swoją rzeźbę i „kokon”. Na ile ten kokon chroni, a na ile ogranicza przestrzeń wewnątrz?
- Jak to jest widzieć swoją wrażliwą część na tle namalowanego „lasu”? Czy ten las wydaje się bezpieczny, czy stanowi wyzwanie?
- Gdyby Twoja praca mogła przemówić głosem sarny z tekstu, co powiedziałaby o swoim procesie zdrowienia?
Uczestnicy kończą zajęcia rundą jednego zdania: „Z tych zajęć zabieram ze sobą...”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz